Bez kategorii

Konferencja 2018

W dniach 24 25 maja 2018 roku odbędzie się w Poznaniu, zorganizowana przez Zakład Leksykologii, Stylistyki Teoretycznej i Kultury Języka Polskiego Uniwersytetu Warszawskiego oraz Pracownię Leksykograficzną Uniwersytetu im. A. Mickiewicza, konferencja pt.

Zamykanie normy językowej w słowniku. Wokół teoretycznych i praktycznych problemów nowego słownika poprawnej polszczyzny

Badania nad ojczyzną polszczyzną przynoszą co pewien czas naukowe opisy stanu normy. Doskonale odzwierciedla to tradycja ostatnich stu lat polskiej lingwistyki. Od momentu odzyskania przez naszą Ojczyznę niepodległości w 1918 roku ukazały się, oprócz wielu słowników ogólnych i poradników, trzy fundamentalne kodyfikacje sygnowane nazwiskami wybitnych badaczy: Stanisława Szobera Słownik ortoepiczny (1937), Witolda Doroszewskiego i Haliny Kurkowskiej Słownik poprawnej polszczyzny (1973) oraz Andrzeja Markowskiego Nowy słownik poprawnej polszczyzny (1999) i Wielki słownik poprawnej polszczyzny (2004). Potrzeba wprowadzenia do obiegu społecznego i naukowego kolejnej normalizacji w formie leksykograficznej wydaje się oczywista. W związku z tym chcielibyśmy zaprosić na specjalną konferencję i do dyskusji nad nowym słownikiem poprawnej polszczyzny tworzonym przez zespół kilkunastu filologów. Celem wymiany myśli naukowej zamierzamy uczynić nie tylko kwestie dotyczące zamykania jednostek i zjawisk w cyfrową postać słownika, ale również kodyfikacji żywiołu polskiej mowy i pierwszoplanowy problem statusu normy.

W językoznawstwie polonistycznym dominuje strukturalistyczne rozumienie normy. Ujęcie to odzwierciedla typowa i znana doskonale kilku pokoleniom filologów definicja, zawarta w monografii Trzech Autorek: „Norma to zbiór zaaprobowanych przez dane społeczeństwo jednostek językowych oraz reguł określających zasięg realizacji związków między tymi jednostkami w tekstach” (D. Buttler, H. Kurkowska, H. Satkiewicz, Kultura języka polskiego, 1971). Tak rozumiany wzorzec komunikacyjny został naukowo wyodrębniony i opisany w całkowicie niedzisiejszych okolicznościach kulturowych. Jednocześnie opisowi towarzyszyło przeświadczenie badaczy (w dużym stopniu na pewno zasadne), iż norma jest wsparta, mówiąc metaforycznie, na takich filarach należących do sfery uwarunkowań społecznych, historycznych bądź instytucjonalnych, jak: a) trzeciopokoleniowa elita humanistyczna, b) tradycja udokumentowana na różne sposoby i ukazywana jako antidotum na współczesną dezintegrację normy, c) język literacki i język literatury (szczególnie tradycyjnego nurtu polskiej prozy spod znaku Prusa i Dąbrowskiej), d) działalność kodyfikacyjna i popularyzatorska, e) edukacja szkolna i uniwersytecka. W części środowiska naukowego i w jakiejś części społeczeństwa akcentowanie roli owych filarów idzie w parze z przekonaniem, że istnieje coś, co zapewnia normie „piękno i stabilność”, czyli tzw. mechanizm transmisji kultury. Działa on według zasad przepływu wzorców, a mianowicie: znająca literaturę i dysponująca przemocą symboliczną elita (do której zaliczają się również językoznawcy) jest strażnikiem tradycji i osobowym reprezentantem normy → na cieszącej się autorytetem elicie wzorują się przeciętni użytkownicy języka → w dążeniu do podnoszenia kompetencji przeciętnych użytkowników wspierają kodyfikatorzy i popularyzatorzy (np. poprzez słowniki, poradniki, audycje, pogadanki itp.) → wiedza wyraźna o języku jest również upowszechniana w szkole i w edukacji uniwersyteckiej → ludzie wykształceni i działający w sferze publicznej (politycy, urzędnicy, dziennikarze, artyści, lekarze, inżynierowie i in.) znają normę (w tym jej naukowe bądź przynajmniej popularnonaukowe opisy) i posługują się nią w kontaktach oficjalnych.

Nowa sytuacja cywilizacyjna, w jakiej funkcjonuje nasz język pod koniec drugiego dziesięciolecia XXI wieku, skłania do elastycznej korekty tradycyjnych poglądów, kategorii pojęciowych i narzędzi służących wyjaśnianiu mechanizmów rządzących rozwojem polskiego mówienia. Podkreślamy w tym miejscu korygowanie dotychczasowego dorobku naukowego, gdyż przystępując do prac nad nowym słownikiem, dalecy jesteśmy od rewolucji. Niezaprzeczalny dorobek poprzednich pokoleń badaczy doceniamy nie tylko w jego wymiarze historycznym, ale również współczesnym, bo w dużym stopniu jest wciąż aktualny. Podobnie jak dla poprzedników najwyższą wartością jest dla nas zachowanie uniwersum duchowego, jakim jest język, w stanie zapewniającym niezakłócone komunikacyjnie trwanie polskiej wspólnoty. Naturalną koleją rzeczy mamy jednak obowiązek (w równym stopniu naukowy, jak i społeczny) uwzględnienia odmiennych warunków kulturowych i nowoczesnych metod, które pozwalają lepiej niż przed laty wyjaśniać istotę zachodzących zjawisk. Wraz z innymi badaczami doceniamy wartość coraz doskonalszych programów cyfrowych, które umożliwiają dogłębne poznawanie zwyczaju zarówno pod względem ilościowym, jak też z uwagi na ujawniające się w nim tendencje. Ogrom danych uzyskiwanych dzięki automatycznej ekscerpcji w oczywisty sposób eliminuje uciekanie się do intuicyjnego gdybania przez badacza normatywistę. Jeśli w zasobie cyfrowym znajdzie wiele milionów jednostek imiennych w danym przypadku, a wśród tej masy np. 90% form z pierwszą końcówką równoległą, zaś z drugą zaledwie 10%, to musi z tego faktu wyciągnąć stosowny wniosek.

Intensywne eksplorowanie dużych obszarów materiałowych sprawia, że uzus staje się niejako bardziej uporządkowany i przewidywalny. To oczywiście złudzenie, bo zapewne zawsze w dużym stopniu taki był, ale nie widzieliśmy tego tak dobrze i w takim natężeniu ilościowym. W zmienionych okolicznościach kulturowych i technicznych należy się chyba zgodzić, że powinien być w szerszym zakresie przyjmowany za fundament normy. Przesuwając płaszczyznę wyjściową dla normy nieco bardziej w kierunku zwyczaju, opowiadamy się za działaniami normalizującymi, które tradycyjnie nazywane są kodyfikacją deskryptywną. Opisywanie i analizowanie zwyczaju powinno się naszym zdaniem odbywać w taki sposób, by w pierwszej kolejności wyodrębnić w nim elementy dominujące frekwencyjnie i odpowiednio mocno rozpowszechnione pod względem społecznym (wśród różnych grup, środowisk, warstw), tekstowym (w różnych typach, odmianach, rejestrach, stylach, gatunkach języka) oraz terytorialnym. W konsekwencji doprowadzi to do ustalenia zbioru najbardziej typowych jednostek tekstowych, rzecz jasna typowych w sensie społecznym, a więc mogących np. przeczyć zasadzie ekonomizacji wysiłku czy prostoty. Naszym zdaniem współczesny badacz komunikacji powinien jednostki typowe uznawać (oczywiście ze stosownymi ograniczeniami) za funkcjonalne, a więc wartościować dodatnio i polecać jako przydatne w porozumiewaniu się ogółu. Jeśli proces kodyfikacyjny będzie się odbywał według wskazanych kryteriów, a kodyfikator wytłumi w sobie chęć subiektywnej ingerencji w przebieg zjawisk, w jego wyniku dojdzie nie do stworzenia, ale do odtworzenia normy, czyli do udokumentowania otwartego, wieloelementowego zbioru obiektywnych faktów językowych (jednostek o najróżniejszym stopniu złożoności oraz reguł ich łączenia i używania w tekstach), odzwierciedlających w sposób reprezentatywny (podkreślmy: reprezentatywny, nie zaś w stosunku 1 : 1) aktualny (czyli w przyjętych granicach czasowych) stan pewnej istotnej sfery komunikacyjnej. Łatwo zauważyć, że tak odtwarzaną normę można by, zgodnie z pomysłem terminologicznym J. Pelca, nazywać opisową. Wprawdzie jesteśmy dopiero na wstępnym etapie prac nad słownikiem, pozwolimy sobie już teraz zaproponować jej wyjaśnienie definicyjne, mając nadzieję, że planowane opracowanie stanie się jego potwierdzeniem:

Norma językowa to taka część zwyczaju (uzusu), która składa się z najczęściej używanych i najbardziej rozpowszechnionych jednostek (a więc typowych), aktualizowanych przez mówiących według najbardziej funkcjonalnych, zazwyczaj minimalnie uświadamianych (lub w ogóle nieuświadamianych) reguł.

Wskazania ukrytego w rzymskiej maksymie prawniczej (Consuetudo pro lege servatur = Zwyczaj jest traktowany jak prawo) nie zamierzamy niewolniczo realizować, bo oznaczałoby to, że w kulturze języka uznajemy zawsze prymat powszechności. Powszechność bywa omylna i doskonale zdajemy sobie z tego sprawę. Jednocześnie nie zapominamy, że „demokratyczne i dobrowolne” zamykanie ojczyzny polszczyzny w takim kształcie słownikowym, który pomaga trwać wspólnocie, to jeden z nadrzędnych celów polonistycznej ortoleksykografii.

Udział w konferencji na prawach referenta lub opiniującego specjalisty zapowiedzieli: prof. dr hab. Andrzej Markowski, prof. dr hab. Włodziemierz Gruszczyński, prof. dr hab. Ewa Kołodziejek (koncepcja normy i kultury języka), dr hab. Dorota Zdunkiewicz-Jedynak i dr hab. Jarosław Liberek (koncepcja normy i kultury języka), dr hab. Katarzyna Kłosińska (uwarunkowania kulturowe i społeczne w funkcjonowaniu normy), prof. dr hab. Anna Piotrowicz i dr hab. Małgorzata Witaszek-Samborska (słowniki poprawnej polszczyzny), dr hab. Dorota Filar (semantyka i pragmatyka), prof. dr hab. Mirosław Bańko (norma leksykalna), dr hab. Jolanta Ignatowicz-Skowrońska (norma frazeologiczna), dr hab. Małgorzata Gębka-Wolak (norma składniowa), dr hab. Magdalena Derwojedowa (norma fleksyjna), dr hab. Iwona Burkacka (norma słowotwórcza), dr hab. Mariusz Rutkowski (onomastyka), dr Paweł Nowakowski (norma fonetyczna), dr Filip Graliński (narzędzia cyfrowe w badaniu normy).

Zainteresowanych na prawach dyskutanta bądź słuchacza prosimy o kontakt z sekretarz konferencji, mgr Alicją Labijak. Do niej należy się też zgłaszać w sprawie rezerwacji noclegów.

 

Poniżej znajduje się program konferencji:

PROGRAM